niedziela, 11 listopada 2012

Rozdział 6

[ by Sweet_Lemon ]
Byłem ogromnie szczęśliwy, że po trzech latach w końcu wrócę do swojego domu. Zaraz, zaraz. Ja nie mam domu. Ojciec mnie znienawidził i powiedział, że kiedy wyjdę na wolność nie mam, do czego wracać. Został mi jedynie most, pod który nie miałem zamiaru się udawać.
- Joe. Przestań myśleć o tacie. Na pewno mu przejdzie. – Powiedział Kev zatrzymując się na światłach. – Lepiej powiedz, co Lovato chciała od ciebie. – Poruszał zabawnie brwiami. Nick, który do tej pory siedział cicho na wzmiankę o Demi się ożywił.
- Nic konkretnego nie chciała. Zaprosiła mnie na obiad.
- Kiedy? – Spytał mój młodszy brat.
- Dziś. Na bank się spotkamy braciszku.- Powiedziałem odwracając się do Nicholasa. Widok jego miny był bezcenny. Wyglądał jak by ktoś go pozbawił potomstwa. Wiedziałem, że mój brat tam będzie z dobrze znanego mi powodu. – Masz wszystko zaplanowane?
- Gdzież bym nie miał. – Zaśmiał się. Popatrzyłem na Kevina, który lekko się uśmiechnął. Mój młodszy brat zamierzał dziś oświadczyć się swojej dziewczynie. Strasznie byłem ciekawy jak zareaguje na to Demi, która prawdopodobnie nie wie, że Miley chodzi z moim bratem. Założę się, że to będzie ubaw po pachy.
Nim się obejrzałem byliśmy już pod domem rodziców. Każdy z nas miał mieć swój dom. Na razie Nick miał swoje własne mieszkanie, a Kev dalej mieszkał z rodzicami. Ale za nie długo miało się to zmienić.
 - Eee, chłopaki. Ja nie dam rady. On mnie nienawidzi. – Powiedziałem wysiadając z samochodu.
- Nick weź go walnij, bo nie mam wolnej ręki. – Powiedział Kev.
- No dobra. Nie bij. – Powiedziałem do Nicka.
- No Joe. Ogarnij się i nie daj po sobie poznać, że cię to rusza. – Poklepał mnie Nick po plecach. Popatrzyliśmy z Kevinem na niego. – No, co? Denerwuję się przed dzisiejszym obiadem. – Zaśmialiśmy się z Kevinem. Westchnąłem i skierowałem się do mojego „dawnego” domu. 
- Będzie dobrze. – Powiedział mój starszy brat. Mam taką nadzieję, pomyślałem i wszedłem do środka. Od razu dało się poczuć zapach jakiejś potrawy, którą mama zawsze przyrządzała na rodzinne okazje.
- Mamo, tato! Jesteśmy! – Krzyknął Nick wchodząc do salonu. Stanąłem w miejscu nie wiedząc, co mam robić.
- No dalej Joe. – Kevin lekko mnie popchał w tamtą stronę. Chcąc czy nie udałem się do salonu. Wziąłem głęboki oddech.
-Cześć. – Powiedziałem niepewnie. Nie ma to jak bycie w centrum uwagi. Mama patrzyła na mnie ze łzami w oczach, a tata. Właśnie tata. Dobre pytanie. Dziwnie się uśmiechał i wydawało mi się, że cieszy się z mojego powrotu.
- Synku. Tak się cieszę, że wróciłeś. – Powiedziała mama teraz już płacząc. Nie wiem, czemu ale sam się popłakałem. Tak bardzo tęskniłem za mamą. Odsunęła się ode mnie wycierając mokre od łez policzki. Teraz obawiałem się najgorszego. Reakcji ojca. Zdziwiłem się, kiedy do mnie podszedł i po prostu mnie uściskał.
- Dobrze, że w końcu wróciłeś. Kevin wszystko mi wytłumaczył, jak to naprawdę było. Tak mi przykro, że ci nie wierzyłem, synu. Wybacz mi proszę. Zrobię, co tylko zechcesz, ale mi wybacz. – Widziałem, że mówił prawdę. Spojrzałem na moich braci, którzy się uśmiechali. Kevin obejmował mamę ramieniem. Wszyscy patrzyli na mnie wyczekująco. Uśmiechnąłem się, bo już wiedziałem, czego chcę.
- Wystarczy, że dalej będziesz uważał mnie za swojego syna.

Rozmawialiśmy już dobre dwie godziny. Przez ten czas strasznie się uśmialiśmy z Nicholasa, który zaczął się denerwować przed oświadczynami. Strasznie mi ulżyło, że ojciec w końcu zrozumiał moją sytuacje i jest jak dawniej.
- A, byłbym zapomniał Joe. – Przerwał tata Kevinowi. – Od jutra wznawiasz studia.
- Co?! – Spytałem zaskoczony. Mój młodszy brat zaczął się krztusić kawą. – Jakim cudem?
- Załatwiłem to na wszelki wypadek, gdybyś nie chciał mi wybaczyć.
- Dzięki tato. – Powiedziałem ściskając go. Ciekaw byłem, co mnie jeszcze dziś spotka.
- Dobra Joe. Zbieramy się. – Powiedział Nick wstając od stołu.
- Masz wszystko, synku? – Spytała go mama. Zaczęliśmy się śmiać z Kevinem.
- Tak mamo. Niczego nie zapomniałem.
- Tylko nie stchórz. – Zaśmiał się tata.
- Bardzo śmieszne. – Powiedział Nick. Widać było, że się denerwował, a my się z niego nabijaliśmy.
- Chodź Nick. Chyba nie chcesz się spóźnić, co? – Zaśmiałem się. Rzucił mi tylko groźne spojrzenie i razem udaliśmy się do Lovato.

- Denerwujesz się? – Spytał mnie Nick, kiedy dojeżdżaliśmy do domu dziewczyn.
- Wcale. Za to ty tak. – Powiedziałem powstrzymując śmiech.
- Skąd wiesz, że się denerwuje, co? – Spytał zaciskając ręce nerwowo na kierownicy.
- Znam cię. Po za tym widać. – Nic nie odpowiedział. Za to zatrzymał się przed niewielkim domem.
- Taa. Jesteśmy. – Powiedział. Popatrzyłem na niego i strasznie śmiać mi się chciało.
- To, na co czekamy? Chodźmy. – Powiedziałem i wysiadłem z auta. Popatrzyłem na mojego brata, który jeszcze siedział w samochodzie i patrzył na mnie. – Nie wkurzaj mnie nawet. Rusz dupę i miejmy to za sobą w końcu. – O dziwo mnie posłuchał. Po chwili staliśmy pod drzwiami domu Lovato. Nacisnąłem dzwonek i po chwili dało się słyszeć stukot obcasów.
- Cześć. Wchodźcie. – Powiedziała Mils. – Miło Cię widzieć Joe. – Powiedziała i lekko mnie przytuliła. – Ciebie również. Nick. – Szturchnąłem mojego brata, bo tak jakby się zaciął. Co ja z nim mam.
- Cześć kochanie. – Powiedział po chwili i pocałował ją krótko w usta.
- Chodźcie do salonu. Zaraz przyjdzie Demi. Dal! – Krzyknęła Miley. Machnęła ręką, żebyśmy za nią poszli. – Dal to Joe, brat Nicka. Joe to moja siostra Dallas.
- Miło mi. Joe.
- Dallas. – Powiedziała ściskając moją dłoń. – Zaraz będzie obiad, tylko Demi zaszczyci nas swoją obecnością. – Zaśmiała się. Usiedliśmy z Nickiem na kanapie. Dal zniknęła gdzieś w kuchni, a mój brat rozmawiał ze swoją dziewczyną. Ja natomiast rozglądałem się po pomieszczeniu. Salon był dość duży w kolorach brzoskwini. Widać było, że dziewczyny dbały o porządek. Z mojego podziwiania wyrwała mnie Miles.
- Jak się czujesz? Cieszę się, że w końcu wyszedłeś na wolność. – Nie powiem sam się zdziwiłem, że się zapytała o to. Zanim odpowiedziałem do salonu przyszła Dal.
- Na pewno lepiej niż w więzieniu. – Zaśmialiśmy się.
- Cześć. – Przywitała się Demi.
- O Demi, jesteś. – Zaczęła Mils. – To jest właśnie mój chłopak Nick. – Ooo. Teraz wielka chwila. Demi dozna szoku. Postanowiłem się nie odzywać. – Nick to Demi. – Powiedziała. Śmiać mi się chciało, bo mój brat doskonale znał Demi. Swoją przyszłą szwagierkę.
- Miło poznać. – Powiedziała uśmiechając się. Teraz nie będzie ci do śmiechu, pomyślałem.
- Tak, bardzo miło poznać. Kogoś, kto wpakował mojego brata do więzienia. – Powiedział Nick. Świetnie! Wolałem nie wiedzieć, co będzie dalej.
- Jesteś bratem Joe’go? – Spytała zaskoczona Demi.
- Jasne, że tak. – Zauważyłem, że Demi zerka w moją stronę. Nie chce wiedzieć, co myśli teraz.
- Skoro już wszyscy są to zapraszam do stołu. – Lekko drgnąłem, bo nikt nic nie mówił. Cisze przerwała właśnie Dallas.
- Tak, dobry pomysł. – Odpowiedziała jej Demi.

Atmosfera była bardzo napięta. Nikt się nie odzywał, co trochę mnie denerwowało.
- Przyniosę drugie danie. – Powiedziała Demi wstając od stołu. Zaraz za nią poszła Miley. Zerknąłem na mojego brata. Wyglądał dziwnie. Jakby za chwilę miał zrobić coś strasznego. Ja rozumiem, że się denerwuje, ale żeby aż tak? Miałem już mu coś powiedzieć, ale przyszły dziewczyny.
- Proszę bardzo. – Powiedziała Dee stawiając talerz i poszła na górę. Miley popatrzyła zdziwiona na swoją siostrę. Ta zaś pokręciła przecząco głową.
- Sprawdzę, co z nią. – Oznajmiłem i udałem się na górę w celu znalezienia panny Lovato. Nie zajęło mi to dużo czasu. Drzwi do jej sypialni były otwarte, a z łazienki dało się słyszeć szum wody. Zapukałem. Kiedy otrzymałem potwierdzenie wszedłem dalej.
- Wszystko dobrze? – Spytałem opierając się o framugę drzwi.
- Tak, możesz wracać na dół. Już idę. – Powiedziała. Wzruszyłem ramionami i zszedłem na dół. Po chwili przyszła też Demi. Atmosfera znowu zrobiła się napięta. Byłem wdzięczny mojemu bratu, który ją przerwał.
- Chciałbym wznieść toast za mojego brata, który w końcu doczekał się sprawiedliwości. – Powiedział patrząc na mnie. – A także za was wszystkich a w szczególności za moją cudowną dziewczynę. Zdrowie! – Symbolicznie stuknęliśmy kieliszkami. Zdziwiłem się, kiedy mój brat znowu przemówił.
- Co się stało Demi, że zmieniłaś zdanie o Joe? – Spytał. Zszokowany patrzyłem to na niego to na Demi. Wiedziałem, że coś zepsuje. Zawsze tak ma jak się stresuje.
- A czemu cię to interesuje? Ja nie wnikam w sprawy twoje i Miley. – Powiedziała oburzona. Zauważyłem jak Dal i Miley też się przyglądają tej rozmowie.
- Po prostu ciekawy jestem, dlaczego tak nagle ci się odwidziało wpakowanie za kratki mojego brata. – Powiedział dziwnie się uśmiechając. Teraz to przegiął. Nie chce już wracać do tematu zwanego „więzienie”.
- Nick…- zacząłem, ale przerwała mi Demi.
- Tak bardzo chcesz wiedzieć?! Proszę bardzo! To wszystko było jedną wielką ściemą.
Zrobiłam to, bo miałam w tym jakiś cel! Nie mieliśmy dowodów na to, że Joe jest winny! Chętnie bym chciała, żeby dalej gnił w tej celi za to, co zrobił! – Co takiego?! Przecież, to… ona.. Nie wiedziałem, co się dzieje. Po chwili spojrzała na mnie. – I wiesz, co?! Nie życzę sobie, żebyś ty i twoi bracia kiedykolwiek przyszli jeszcze do tego domu! Nie zgadzam się, żebyś spotykał się z moją siostrą! – Krzyknęła.
- Przestań Demi! – Krzyknęła Miley – Jak możesz?! Dobrze wiesz, że kocham Nicka a tobie nic do tego! Ja ci nie bronię spotykać się z twoim chłopakiem, którego nienawidzę! Przejrzyj wreszcie na oczy! On na każdym kroku cię okłamuje! Chłopaki idziemy, nie mam zamiaru ani ochoty siedzieć w tym domu! – Powiedziała rozżalona Miley. Widziałem łzy zbierające się w jej oczach. Spojrzałem na Lovato. Teraz to, co czułem to był jeden wielki gniew, żal i furia, która zaczęła się we mnie zbierać. Wkurzony zerwałem się z miejsca i stanąłem twarzą w twarz z tą, która uważała się za moją przyjaciółkę.
- Skoro tak myślisz to, po, co był cały ten cyrk?! Po co mnie broniłaś w sądzie?! Po co mówiłaś, że moje słowa dały ci do myślenia?! Po co mnie tu zapraszałaś?! Wiesz, co?! Miałem nadzieję, że może uda nam się odbudować przyjaźń, ale widać dla ciebie to i tak nic nie znaczy! – Krzyknąłem. Powiedziałem jej prawdę, której ona nie powiedziała mnie.
- Oj proszę cię, myślisz, że obchodziła mnie ta cała historyjka z przyjaźnią…- Przerwałem jej, bo nie miałem ochoty jej słuchać.
- Świetnie! Dzięki za pomoc! Żałuję, że kiedykolwiek cię poznałem! – Krzyknąłem i od razu pożałowałem tego, co powiedziałem. Nie miałem ochoty stać tam dłużej. Wyszedłem z domu trzaskając drzwiami. Miałem tylko nadzieję, że nie wylecą z zawiasów.

Byłem tak wściekły, że nie zauważyłem jak Miley płacze i razem z moim bratem coś do mnie mówią. Nie mogłem złapać oddechu, ręce miałem zaciśnięte w pięści, przed oczami pojawiła mi się mgła. Oparłem się o auto Nicka nie mogąc uwierzyć w to co się wydarzyło parę minut temu. Tak po prostu mnie wykorzystała.
- Już dobrze? – Spytała Miley. Spojrzałem na nią i kiwnąłem twierdząco głową. Uśmiechnęła się lekko i spojrzała w stronę swojego domu. – Jedźmy już. Jestem zmęczona. – Powiedziała całując mojego brata w policzek i wsiadła do auta. Nick poklepał mnie po plecach i zrobił to samo, co jego dziewczyna. Przez to wszystko się jej nie oświadczył. Spojrzałem na dom Lovato. Stała w oknie i patrzyła wprost na mnie. Pokręciłem głową i wsiadłem do samochodu. Od tej pory Demetria Lovato dla mnie nie istnieje.

Nie dowiedziałbym się tego, gdyby nie mój brat. Na początku byłem na niego zły, przeszło mi z chwilą, kiedy to Lovato powiedziała nam prawdę. Od tego momentu czuje do niej wstręt, nienawiść i żal. Kto by pomyślał, że będę czuł to samo, co ona do mnie. Zastanawiałem się, co teraz zrobi Miley. Musi naprawdę kochać mojego brata, skoro tak zareagowała.
- Miley? Co teraz zrobisz? – Spytałem. Miley powoli się odwróciła i posłała mi blady uśmiech.
- Jak Nick się zgodzi to z nim zamieszkam. – Spojrzała na niego z pytającą miną.
- Ja bym się nie zgodził? Chyba sobie ze mnie żartujesz. Będę szczęśliwy jak zamieszkasz ze mną. – Oboje się uśmiechnęli. Odwróciłem głowę w stronę okna i od razu tego pożałowałem. Westchnąłem, przez co mój brat i jego dziewczyna spojrzeli w tym samym kierunku i zdaje się dostrzegli to, co ja.
-Już się pogodziła. Twoja siostra naprawdę jest głupia.-Powiedział Nick. Otóż minęliśmy właśnie siostrę Miles, przez którą sprawy potoczyły się tak, a nie inaczej. Obściskiwała się ze swoim chłopakiem. Było widać, że wcale jej nie obchodziło to jak czuje się jej siostra.

Po 15 minutach byliśmy już pod domem rodziców. Podziękowałem bratu za podwiezienie i pożegnałem się z nim i jego dziewczyną. Miałem cichą nadzieję, że rodzice nie będą zadawać pytań. Nie miałem ochoty iść do domu. Udałem się w stronę parku, przemyśleć wszystkie sprawy. Wyjąłem z kieszeni telefon, na którym była godzina 18.26. Nie spiesząc się poszłam do parku.  Kiedy przechodziłem koło miejsca, gdzie widzieliśmy Lovato spotkałem jej chłopaka. Co najgorsze dla niej, oczywiście, nie był sam. Towarzyszyła mu jakaś brunetka, którą zapewne nie była Demi…

***********

Witajcie! Zaskoczeni, co? Rozdział jest dziś, bo jutro będę mieć zjazd rodzinny aż do niedzieli i czasu na dodanie będzie mało. Jak Wam idzie w squl? Mam nadzieję, że dobrze, bo mnie już szlag chce trafić.
Co do rozdziału, to wydaje mi się, że niezbyt mi wyszedł. Ale ocenę zostawiam Wam. Dziś bez dedykacji, bo śpieszę się na dyskotekę do squl. No chyba, że komuś się rozdział spodoba to może sobie wziąć dedyk.
Następny należy do Myself.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz