[ by Sweet_Lemon ]
Zawsze myślimy,
że nasze życie jest wystarczająco poukładane. Myślimy, że jest tak jak sobie
zaplanujemy i to ma się nie zmienić do końca. Ma tak pozostać i kropka.
Ja też tak
myślałam. Wszystko układało się po mojej myśli i nic miało tego nie zmienić.
Miałam to, czego zawsze pragnęłam.
Ale czy na pewno
byłam szczęśliwa? Czy osiągnęłam to, co chciałam? Czy mogłam pragnąć czegoś
więcej? Czegoś, czego mieć nie mogłam? Czy czegoś, co nie było mi dane? Czy
mogłam odpowiedzieć na pytania, które wielokrotnie mnie nurtowały? Wiem, że nie
zawsze odpowiedź była twierdząca. Całe moje życie się zmieniło, po tym jak Bóg
zesłał mi na moją drogę Jego…
Nie raz
dostawaliśmy od życia drugą szansę. Nie zawsze ją wykorzystujemy jak należy.
Zawsze coś sprawi, że musimy to zepsuć. Wystarczy tylko jakieś nasze potknięcie
i sprawa załatwiona.
W moim przypadku
kontakty między ludzkie były przysłowiowym „gwoździem do trumny”. Zwłaszcza
znajomość z jedną osobą, przez którą moje życie dostało ładnego kopa. Ale
jestem też wdzięczny tej osobie, bo gdyby nie ona nigdy bym nie przypuszczał,
że będę miał to, co teraz. Że dostanę przez tą osobę drugą szansę. Nie
przypuszczałbym, że zrobię to, co miałem w planach. Nie przypuszczałem, że na
mojej drodze Bóg postawi tak piękną kobietę, dla której straciłem głowę…
****
Pozwolę
sobie dodać komentarz. Mam nadzieję, że nie będziecie źli.? Bardzo się
starałam, żeby prolog wyszedł tak jak miałam w planach. I nawet mi się
udało. Nie powiem Wam kto jest w prologu, bo pewnie się domyślacie. Mam
nadzieję, że Wam się nasze opowiadanie spodoba. Prolog dedykuje Myself
bo go ode mnie wymusiła ;*. Pierwszy rozdział należy właśnie do niej.
Także do drugiego.!
Sweet_Lemon
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz